Dla wielu z nas jeździectwo to ucieczka od codzienności, kontakt z naturą i bliskość z koniem. Ale co, jeśli zamiast radości i wyciszenia, każda jazda zaczyna budzić napięcie, lęk i frustrację? Tak właśnie wyglądała codzienność naszej bohaterki – doświadczonej amazonki, która przez lata mierzyła się z narastającym stresem, wypaleniem i bezsennością.
W jej relacji nie ma fikcji – to prawdziwe emocje, bolesne decyzje i powolna walka o powrót do równowagi. Kluczowym wsparciem w tej drodze okazał się naturalny suplement Hempqualizer Easy Rider, który pomógł nie tylko w siodle, ale i w codziennym funkcjonowaniu.
Poznaj inspirującą historię powrotu do siebie i do koni. Może i Tobie da do myślenia.
Moja historia z olejkiem Easy Rider zaczęła się już prawie trzy miesiące temu, sięgnęłam po preparat z nadzieją na pomoc z dużą nerwowością i stresem związanym z pracą z młodymi końmi. Od lat borykam się z tym, że w świecie jeździeckim bardzo łatwo trafić na trenera, który taką nerwowość lub agresję wobec koni będzie chwalił i podjudzał. I ja miałam nieszczęście na takiego trafić. Podczas treningu nie raz zdarzało mi się usłyszeć, że trzeba "wkurzyć się na konia", "przejechać" lub "przepchnąć" go przez konkretne sytuację nie zwracając uwagi na eskalujące emocje z obu stron. W momencie gdy zrozumiałam, że to nigdy nie jest wyjście z sytuacji, było już za późno i moje jeździectwo łączyło się z tym, że podczas pracy z koniem bardzo się stresowałam, a w momencie gdzie byłam zbyt emocjonalna wolałam w ogóle nie wsiadać. Tak z osoby, która zawsze miała dla koni serce i wyrozumiałość zamieniałam się w kulkę nerwów, która w ogóle nie czuła się pewnie przy koniach i każdy trening kończył się płaczem z bezsilności. Nie mogłam zapanować nad własnymi emocjami, a wiedziałam, że nie jest to nigdy wina konia, więc zrezygnowałam z regularnych treningów. Wiele razy podejmowałam próby, żeby wrócić do jeździectwa w tej samej skali co kiedyś, ale bezskutecznie. Emocje dalej grały za dużą rolę. Jeździectwo już nie było dla mnie przyjemne. W momencie w którym po dłuższej przerwie wróciłam do trenowania koni, postanowiłam sobie pomóc i zaczęłam stosować olejek easy rider. Na początku stosowałam 2 ml na 30-40 min przed rozpoczęciem pracy. Od pierwszego dnia różnica była bardzo duża. Moja cierpliwość i opanowanie emocji sprawiła, że praca z młodymi końmi sprawiała mi ogromną radość i szła ona bardzo sprawnie. Dało mi to szanse na sensowną, regularną i spokojną pracę. Ze względu na wieloletnie problemy ze snem, po paru dniach stosowania zmieniłam dawkę na 1 ml rano i 1 ml wieczorem, żeby pomóc sobie przy zasypianiu. Rzadko kiedy zdarzało się, żebym zasypiała wcześniej niż o 4 rano i rzeczywiście miała nieprzerwanie 8 godzin snu, mimo wielu prób stosowania melatoniny i innych produktów wspomagających sen, nic u mnie nie dawało efektów. Po tygodniu stosowania easy rider, zasypiam 10 min po położeniu się do łóżka nie zależnie od godziny i pierwszy raz od 6 lat przesypiam całą noc regularnie. Po miesiącu stosowania zmniejszyłam dawkę do 1 ml dziennie, efekty pozostały bez zmian. Dzięki temu, że dużo mniej się stresuję i wysypiam się, pozbyłam się również problemu z wypadaniem włosów, co było bardzo miłym efektem dodatkowym. Najważniejsze, że znowu odnalazłam radość z jeżdżenia konno i pracy z końmi. Z całego serca mogę polecić easy rider, który pomógł mi nie tylko odzyskać spokój na treningach, ale także w życiu codziennym.