Darmowa dostawa powyżej 200 PLN!



Zapisz się do Newslettera by otrzymać 10% rabatu na pierwszy zakup.

Koszyk 0

Gratulujemy! Osiągnąłeś kwotę do darmowej dostawy! Pozostało200,00 zl PLN do darmowej dostawy
Brak dostępnych produktów

Skompletuj z
Dodaj notatkę do zamówienia
Podsuma Za darmo

Koszt transportu oraz upusty naliczane są w koszyku

Easy Rider w sporcie i codziennym życiu - Agata

Easy Rider w sporcie i codziennym życiu - Agata
Z końmi jestem związana praktycznie całe życie, jednak po 13-letniej przerwie wróciłam do jeździectwa dopiero jako dorosła osoba. Starty w skokach przez przeszkody rozpoczęłam krótko przed trzydziestymi urodzinami.

Obecnie mieszkam w Holandii, gdzie intensywnie trenuję i regularnie startuję w zawodach międzynarodowych. Mimo to wciąż określam siebie jako adult amateur. Nie mam za sobą dzieciństwa spędzonego na zawodach, setek konkursów ani doświadczenia zdobywanego przez lata na wielu różnych koniach. Nigdy nie miałam okazji stopniowo oswajać się z presją rywalizacji i uczyć zarządzania stresem od najmłodszych lat, tak jak większość profesjonalnych zawodników.

Dodatkowym wyzwaniem jest ADHD. Jestem osobą bardzo emocjonalną i łatwo się rozpraszam. W codziennym życiu oznacza to skłonność do przebodźcowania, trudności z wyciszeniem czy snem. W sporcie przekłada się to na problemy z utrzymaniem koncentracji i szybkim odzyskaniem skupienia po niepowodzeniu.

Największym wyzwaniem nigdy nie był dla mnie sam stres przed startem. Problem pojawiał się wtedy, gdy podczas przejazdu wydarzyło się coś nieprzewidzianego: zrzutka, zły dystans, odmowa czy upadek. W takich sytuacjach mój mózg bardzo szybko wpadał w spiralę emocji. Zamiast natychmiast wrócić do zadania, analizowałam błąd, rosła frustracja i napięcie, a to często prowadziło do kolejnych pomyłek.

Easy Rider zaczęłam stosować zarówno w kontekście sportowym, jak i w życiu codziennym. Sięgam po niego również wtedy, kiedy czuję się przebodźcowana, jestem pod dużą presją, mam wyjątkowo stresujący dzień lub potrzebuję łatwiej wyciszyć się przed snem.

To, co od początku najbardziej mnie zaskoczyło, to fakt, że produkt nie powoduje uczucia otępienia ani senności. Nie odbiera energii, nie spowalnia i nie zmienia mojego sposobu myślenia. Gdy nic się nie dzieje, praktycznie nie odczuwam jego działania.

Różnicę zauważam dopiero w sytuacjach, które wcześniej uruchamiały u mnie gwałtowną reakcję emocjonalną. Tam, gdzie wcześniej pojawiała się spirala stresu i frustracji, dziś dużo łatwiej zachowuję spokój. Nadal odczuwam emocje, bo są one naturalną częścią sportu, ale nie przejmują już kontroli nad moimi decyzjami.

Najlepiej opisałabym to jako stworzenie przestrzeni pomiędzy bodźcem a reakcją. Gdy wydarzy się błąd, zamiast natychmiast wejść w emocjonalny tryb działania, mam chwilę, żeby świadomie wrócić do zadania. Dla jeźdźca jest to niezwykle ważne. W parkurze nie można zatrzymać się i analizować poprzedniej przeszkody. Trzeba natychmiast skupić się na kolejnej.

Dokładnie ten sam mechanizm obserwuję poza sportem. W sytuacjach stresowych, podczas natłoku obowiązków czy przebodźcowania znacznie łatwiej zachować równowagę emocjonalną. Nie mam poczucia, że emocje znikają. Mam natomiast wrażenie, że nie przejmują sterów.

Dla mnie największą wartością Easy Rider nie jest więc uspokojenie czy wyciszenie. Największą zmianą jest możliwość zachowania jasności myślenia i szybkiego powrotu do koncentracji wtedy, gdy wcześniej emocje przejmowały kontrolę. Zarówno podczas przejazdu na parkurze, jak i w codziennym życiu, daje mi to poczucie większej kontroli nad sobą i pozwala skupić się na tym, co naprawdę jest ważne.